Экскурсии

Ekomuzeum to sieć rozproszonych w terenie obiektów, tworzących żywą kolekcję obrazującą wartości przyrodnicze i kulturowe regionu oraz dorobek jego mieszkańców. Wyjątkowy charakter regionu jest prezentowany jako wypadkowa warunków naturalnych i działalności ludzi, historycznej i obecnej.

Jeśli chcesz zwiedzić i odkryć więcej, lubisz przestrzeń i dwa kółka, to nie mogłeś/aś trafić lepiej. Zapraszamy na wyjątkową rowerową wycieczkę, dzięki której poczujesz wolność, wiatr we włosach i prawdziwą przygodę. Przygotujemy dla Ciebie wycieczkę na dwóch kółkach i wcale nie musisz mieć super kondycji. Nie musisz się także martwić o rower. Mamy szeroki wybór. Jeśli zdecydujesz się na wycieczkę górską, dostaniesz rower MTB, jeśli interesuje Cię wycieczka trekkingowa, takie rowery również posiadamy.

W sąsiedztwie doliny Bobru znajduje się kilkadziesiąt obiektów zabytkowych. Wśród tej grupy niezwykle ciekawy jest kompleks dawnych zapór i elektrowni wodnych. Rzeka Bóbr, stanowiła również czynnik rozwoju osadnictwa w tej części Dolnego Śląska. Po katastrofalnych dla regionu powodziach w 1888 i 1897 r. profesor Otto Intze opracował program ochrony przeciwpowodziowej w Sudetach. Z początkiem XX stulecia powstały zapory i elektrownie w Leśnej, Siedlęcinie, Wrzeszczynie i największa w Pilchowicach.

Dolina Pałaców i Ogrodów to nie tylko zabytki. Od wieków miejsce to jest znane również z tradycji laboranckich. Oprócz specyfików medycznych, maści, a podobno nawet przepisu na eliksir nieśmiertelności laboranci z Karkonoszy wyspecjalizowali się w produkcji trunków alkoholowych. Ta wielowiekowa tradycja przetrwała do dziś, a w trakcie naszej wycieczki chcemy ją Was zaprezentować. Proponujemy degustację lokalnych alkoholi przeplataną opowieściami o tradycjach laboranckich.

Sudeckie uzdrowiska z leczniczymi wodami są prawdziwym skarbem Sudetów. Każde z nich szczyci się historią, w której wpisane są odwiedziny znanych osobistości, czy nawet koronowanych głów. Są wśród nich między innymi Cieplice, Duszniki, Lądek, Kudowa, Szczawno i głęboko położony w Górach Izerskich Świeradów.

Nie ma straszliwszej broni niż bomba atomowa. I nie ma na całej kuli ziemskiej człowieka który nie bałby się ognistego podmuchu. Najgorszą ze wszystkich bomb jest ta w rękach naszych wschodnich sąsiadów. Przecież nikt tak naprawdę nie wie kto trzyma guzik od wyrzutni. Gdyby nie agent Jej Królewskiej Mości James Bond świat już nie jeden raz rozpadłby się na krwawe strzępy z powodu tej bomby. Nie byłoby Zimnej Wojny, nie byłoby wyścigu zbrojeń, nie byłoby Układu Warszawskiego ani potęgi Związku Radzieckiego gdyby nie Kowary. Sowieci zamienili to miasto w obóz pracy.

1. Nasza wędrówka, zaczyna się w najstarszej części Szklarskiej Poręby. Matka Ziemia skarbów swoich strzeże zazdrośnie, ale kto jej sekrety przejrzeć umie, ten niechybnie szlachetnych minerałów dobyć potrafi. Jeśli uważnymi będziecie uczniami i wam się ta sztuka powiedzie.

Rudawy Janowickie - kraina dolinek pełnych słonecznego pyłu, szumiących strumyków toczących swoje rześkie, lodowe tonie wśród splątanej zieleni soczystych traw, kraina majestatycznych lasów i legend drzemiących w skałach… To raj dla wspinaczy, znaczących swoje pajęcze szlaki białym pyłem magnezji, to raj dla rowerzystów i pieszych, chcących przesiąknąć balsamicznym powietrzem prawdziwego lasu… Daj się pocałować wiatrowi na Krzyżnej Górze, a zapragniesz tu wrócić….

Choć to wydaje się zupełnie nieprawdopodobne, bo przecież w Karkonoszach mieszka i pracuje Jarek Rola – najsławniejszy polski niepełnosprawny narciarz i kolarz, członek kadry olimpijskiej, wynalazca handbajka, na którym wjechał najpierw na Śnieżkę a potem i na Kilimandżaro, to wciąż brakuje profesjonalnie przygotowanej oferty dla turystów niepełnosprawnych. Nie tylko wyczynowych sportowców, ale przede wszystkim dla turystów – amatorów.

Sudety Zachodnie nazywane są przez niektórych sejfem III Rzeszy. Krąży tu wiele opowieści o zrabowanych przez hitlerowców skarbach, dokumentach, dziełach sztuki, a nawet bursztynowej komnacie. Mówi się również o autochtonach pilnujących dostępu do tych bogactw. Znikające ciężarówki, czy nawet całe pociągi w górach nie stanowią tu żadnego zdziwienia wśród mieszkańców. Co kryją te tajemnice? Czy faktycznie Sudety możemy uważać za największy skarbiec w Europie? Jak wyglądają te miejsca 70 lat po wojnie?

Turyści z całej Europy odkrywają zapomniany klejnot naszego kontynentu: Dolinę Pałaców i Ogrodów. Wystarczy jednodniowa wycieczka wokół Kotliny Jeleniogórskiej żeby odwiedzić przynajmniej dziesięć pieczołowicie odrestaurowanych rezydencji. Należały do króla i jego przyjaciół.

 

„Pewnego razu czterech Laborantów poszło do Krebsa - laborant z Piechowic, który mieszka pod górami i prosili go, żeby zechciał z nimi pójść w góry. Obiecali przy tym postępować według jego woli. Krebs zapytał ich, czego zamierzają szukać w górach. Odpowiedzieli, że chcą korzeni i szlachetnych kamieni, między innymi także prawdziwego korzenia mandragory. Krebs powiedział im i sumienie ich ostrzegł, żeby szukali czego chcą, ale korzeń mandragory mają zostawić w spokoju, ponieważ Pan Gór, jeśliby miał ów korzeń, to zostawi go dla siebie.

Zagladając w karty historii Dolnego Śląska trudno nie zauważyć, że jest ona bardzo skomplikowana. Na przestrzeni wieków tereny te były pod panowaniem piastowskim, czeskim, austriackim i pruskim. Wielokulturowość tych ziem sprawiła, że jest on jedynym w swoim rodzaju. Nigdzie indziej na terenie Polski nie ma tak dużej koncentracji krzyży pokutnych, szubienic, pręgierzy i innych reliktów prawa karnego. Niemal w każdej wiosce znajduje się choćby jeden zabytek tego typu.

Jeszcze w średniowieczu potężne, niedostępne góry zamykające na horyzoncie Nizinę Śląską były uważane za kres świata cywilizowanego. Rzadko który wędrowiec odważył się zapuścić w tak surowy teren, o wilgotnym klimacie i kapryśnej pogodzie. Broniły go orły, rysie, wilki i niedźwiedzie. Legendarnym władcą był natomiast Duch Gór. Najczęściej nazywany przez Niemców Rubezahlem, u Czechów Karkonosem lub Panem Janem, a Polacy określali go jako Rzeepióra lub Skarbnika Ryferyjskiego. Mieszkał on w położonym we wnętrzu gór w niedostępnym, podziemnym zamczysku.

Dokąd tym razem zawiodą nas szlaki? Czy uda nam się rozwikłać tajemnicę kryjącą się na Polanie Czarownic, bądź tajemniczych Kamiennych Wałów w Kopańcu? A może tak jak pisał profesor Will Erich Peuckert uda nam się spotkać małą, ubraną na szaro postać? Krasnoludki. Nie lubią tego imienia. Bo nie jest prawdziwe...

Góry i Pogórze Kaczawskie to jeden z najbardziej atrakcyjnych i dziewiczych rejonów Sudetów Zachodnich. Stanowią wymarzony cel ucieczki od zatłoczonych szlaków. Jest to miejsce dla odkrywców. A do odkrywania i podziwiania jest naprawdę wiele. Oprócz walorów przyrodniczych poznamy tu bardzo interesującą historię. Odkryjemy tajemnicę Templariuszy, wejdziemy na wygasły wulkan Ostrzycę Proboszczowicką lub na Wilkołaka, na któym w XVI wieku urządził tam sobie kryjówkę najsławniejszy obok braci Czyrnów, rycerz bandyta Czarny Krzysztof z zasłużonego rodu Zedlitzów.

Zanim zaczął się czas. Powiadają, że wszyscy Słowianie z jednego pnia się wywodzą. Jaki był początek w Sudetach? Kolebką kultu Solarnego jest Góra Ślęża, a Lunarnego Radunia. Jego początki sięgają epoki brązu, a koniec przypada na wiek X-XI, gdy dokonano chrystianizacji tego obszaru. Legendy mówią, że Ślęża powstała na skutek walki, jaką anioły stoczyły z diabłami, zasypując sługom złego wejście do piekła. W obrębie góry i w jej bezpośredniej okolicy zachowały się liczne konstrukcje kamienne w postaci kręgów i monumentalnych rzeźb, przedstawiających m.in.