Magia Gór Kaczawskich i maść na latanie.

Góry i Pogórze Kaczawskie, to jeden z najbardziej atrakcyjnych i dziewiczych rejonów Sudetów Zachodnich. Stanowią wymarzony cel ucieczki od zatłoczonych szlaków. Jest to miejsce dla odkrywców. A do odkrywania i podziwiania jest naprawdę wiele. Oprócz walorów przyrodniczych poznamy tu bardzo interesującą historię. Odkryjemy tajemnicę Templariuszy, wejdziemy na wygasły wulkan – Ostrzycę Proboszczowicką lub na Wilkołaka, na którym w XVI wieku urządził sobie kryjówkę najsławniejszy obok braci Czyrnów, rycerz bandyta Czarny Krzysztof z zasłużonego rodu Zedlitzów. Opowieści o nim przerażały kupców, a do góry przylgnęła nazwa Wilczego Szczytu. Krzysztofa, choć był rycerzem powieszono w haniebny sposób na legnickim rynku. Od tamtej pory, od 1513 wracać miał na swoją górę jako potępiony duch, upiór z Wilkołaka. Dowiecie się kim był „profesor od czarownic” i jak udało mu się odkryć przepis „maści na latanie”.

Będąc w Górach Kaczawskich poznamy historię okazałych zabytków i ich dawnych właścicieli. Ciekawym miejscem jest Świerzawa. To miasto z wieloma zabytkami architektury. Najcenniejszym jest kościół św. Jana Chrzciciela i Katarzyny Aleksandryjskiej. W jego wnętrzu wnętrze oglądniemy malowidła pochodzące z XIII wieku, są jednymi z najstarszych w Sudetach. Można tam posłuchać ciekawej historii przy dźwiękach średniowiecznego instrumentu.

Po drodze warto zaglądnąć do Zamku Świny, w którym sławny łużycki mistyk – Jakob Boehme rozmawiał z aniołami. Stamtąd już tylko krok do średniowiecznej Warowni w Bolkowie. Nad niewielkim miasteczkiem góruje majestatycznie wznoszący się zamek z bogatą historią i tajemnicami.

Jest jeszcze jedno miejsce do którego warto zaglądnąć. To niewielka wieś Płonina, gdzie na skale wznosi się zamek Niesytno. Dawniej wędrowały tędy tłumy romantycznych turystów, gdyż Niesytno i jego tajemnice działały jak magnes na wielbicieli książek Goethego i Mickiewicza. W końcu hrabia Jeltsch odbudował wejście na wieżę i postawił w ruinach browar. W czasie II wojny szkolili się tu niemieccy lotnicy. Miejscowi powiadają, że trwały też prace nad jakąś nowoczesną bronią, że w sztolniach pod zamkiem zasypano tajemne archiwa. Góry Kaczawskie wciąż czekają na rozwikłanie swoich sekretów.

 

Tekst i opracowanie:

Jarosław Szczyżowski

Foto:

Damian Sadowski